wtorek, 30 lipca 2013

Louis#3 cz.2

Doświadczyłam, że miłość nie zawsze musi być piękna, czy musi być sielanką. Zrozumiałam, że miłość też boli, a czasami także bolą Cię niektóre części ciała, które są posiniaczone do granic możliwości. Płaczesz przez niego, siedząc samotnie w pokoju, podczas kiedy on gdzieś imprezuje. Tylko Tobie zależy, tylko ty się starasz, nie tracąc nadziei, że kiedyś powie, że Cię kocha. Marzysz, by był tylko Twój, czy to tak wiele? I teoretycznie na to patrząc jest Twój, ale praktycznie może go mieć każda. I tak jak kiedyś marzyłaś by zbudować dom, założyć rodzinę, teraz marzysz o tym, by pozbyć się tego uczucia i znów beztrosko patrzeć na świat, ale już nie przez zapłakane oczy. 


Pytanie które zadał krążyło w mojej głowie nie mogąc zrozumieć jego sensu. Odpowiedziałam mu bezgłośne 'tak' patrząc na niego w osłupieniu.
- Wszystko  w porządku Leilo ?
- Tak, na prawdę to nie. Nie mam pojęcia kim jesteś, nawet nie wiem jak masz na imię a tak po prostu się zgodziłam na twoją propozycję. Może pomożesz rozwikłać mi mój problem
- Panno Steall, oczywiście nazywam się Louis Tomlinson
-Okej, mogę wiedzieć skąd wiesz jak ja się nazywam ?
- Mam swoje źródła
Jego głos odbijał się w mojej głowie jak w pustej jaskini. Wpatrywał się we mnie nie odrywając wzroku. Kolejny raz właśnie wtedy na ułamek sekundy pojawiła się we mnie myśl o wspólnej przyszłości. Dom, dzieci biegające po pokoju, zapach obiadu unoszący się pod sufitem i gdzieś on oglądający telewizję. Jego głos sprowadził mnie na ziemię.
- Leilo przyjadę dziś po Ciebie koło 19, byłbym zadowolony gdybyś założyła jakąś sukienkę.
Lekko kiwnęłam głową patrząc jak opuszcza miejsce mojej pracy. To nie był ten facet króregowidziałam na plaży. Tamten był miły, troskliwy, delikatny. Ten zaś okrutny, stanowczy i zimny. Czego on się spodziewał i skąd wiedział że się zgodzę na kolację z nim. Nie mam pojęcia kim jest, nie znam go on nie zna mnie a ma prawo być tak beszczelny i pewny. Bez żadnego poznania, rozmowy, tak po prostu zachowuje się jakbym była jego własnością. Jest jeden problem, nadal nie mogę się mu oprzeć. Wciąż definiuje w mojej głowie jako idealny. Dzień minął dość szybko. Nie miałam czasu  myśleć o Louis'ie. Praca pochłonęła mnie całkowicie. Do domu wróciłam koło 18. Na drzwiach domu wisiała przyczepiona karteczka.

 ' Dzisiaj 19, pamiętaj będę po Ciebie Leilo 
                                        Louis '    

Zapomniałam kompletnie o tej kolacji. Szybko wbiegłam do mieszkania. Wzięłam krótką kapiel, wysuszyłam włosy, pomalowałam paznokcie i umalowałam się. Brakowało jednej rzeczy stroju. W co ja się ubiorę?! Przeczesałam szafę w górę i w dół. nic nie pasowało. Przymierzyłam z 10 sukienek żadna nie pasowała. Zostało mi 15 minut, a ja siedziałam zrezygnowania na łóżku, kiedy mnie oświeciło, sukienka od mamy. Znalazłam ja na samym dnie szafy,schowana w pudełku kiedy ja założyłam ktoś zapukał do drzwi. Nie ktoś tylko pewnie ten wariat. Dlaczego ja z Nim idę na tą kolację. Wzięłam mała kopertówkę i zeszłam na dół.
- Wygląda pani oszałamiajaco, panno Steall
- Dziękuję, pan rownież
Taka była prawda w garniturze reprezentował się genialnie. Moja sukienka pasowała do jego garnituru jakby byla szyta specjalnie do niego. Włosy miał w nieładzie jak po dzikim seksie.  Chłopak podszedł do mnie, ręce położył na talli i szepnął do ucha
- Nie przygryzaj warki Leilo, to mnie bardzo rozprasza
hymn ? Co? Dlaczego niby? To tylko warga. Jeju co za palant. Cholernie przyciągający palant.Złapał mnie za rękę zamykając za mną drzwi. Niespodziewanie puścił moją dłoń by otworzyć mi drzwi od samochodu. No i inaczej być nie mogło gdy zrobiłam krok do przodu, potchnęłam się o kamień. Na szczęście Louis szybko zareagował i mnie złapał.
- Mogłabyś uwarzać jak chodzisz ?
- Przepraszam
No tego jeszcze brakowało przepraszam go za to że się prawie wywaliłam. Wsiadłam do auta, a obok mnie usiadł Tomlinson. Tylne siedzenia odgrodzone były od kierowcy. Byliśmy sami. Poczułam dotyk jego dłoni na mojej. Prąd przeszył moje ciało. Znów jego dotyk nie zniosę go dłużej. Jest tak bardzo podniecający. Leli proszę Cie znasz tego gościa 2 tygodnie nawet nie. Nie masz pojęcia czy nie jest płatnym zabójcą, a ty mówisz że jest podniecający, prześpij się jeszcze z Nim. Moja podświadomość nie dawała mi spokoju.Nie zdziwiłabym się gdyby tak się stało. Nie da się mu oprzeć.
- Gdzie jedziemy ?
- Na kolację
- No to akurat wiem, ale dokładniej.
- Dowiesz się wszystkiego w swoim czasie.
Louis patrzył na mnie cały czas. Obdarzał mnie swoim spojrzeniem w Górę i w dół.
- Możesz przestać się mi tak przyglądać ? To jest serio krępujące.
Nie opowiedział, ani słowem, patrzył na mnie dalej jakby moje słowa w ogóle do niego nie dotarły.
-Długo jeszcze ?
- Jeszcze kawałek, przestań być taka niecierpliwa
Jak miałam być niecierpliwa jechaliśmy i jechaliśmy do tego w kompletnej ciszy. Nie mogłam jej dłużej znieść, potrzebowałam jego dotyku. Idiotko przestań bo źle na tym wyjdziesz. Moje ciało walczyło z podswiadomością. Teraz to ja spojrzałam na niego lekko przygryzając wargę. Czuć było erotyczne napięcie panujące w aucie. Żadne z nas nie mogło zburzyć tej ściany miedzy nami.
- Przestań przygryzać tą wargę Leilo
Na złość zrobiłam figlarną minę dalej przygryzając wargę. Niby przypadkowo podwinęłam skrawek sukienki ujawniając większy obszar moich nóg.
- Proszę Cię przestań, za chwile nie dam rady się powstrzymać
No to nie dawaj kurde człowieku. Upss niechcący spadło mi ramiączko i znów przygryzłam wargę. Krzyczało moje ciało.
Chłopak na ten widok szybko odpiął pasy przysunął się bliżej mnie i nawet nie wiem kiedy znalazłam się na kolanach tego ''idioty''
-Mówiłem Ci żebyś przestała
- Przepraszam panie Tomlinson chciałam tylko pana sprowokować do kochania się ze mną.
- Leilo ja się nie kocham, ja się pieprzę i to bardzo ostro.
W tej chwili zaczynam się znów go bać. Z wierzchu taki delikatny, a teraz jego twarz pochłonięta była złością, porządaniem . Wiem że to się nie skończy zbyt dobrze. Nie dla mnie.

Powrót :)

Powracam. Będe dodawać czasem coś.  Zastanawiałam się nad usunięciem tego bloga ;/  Nie mam aż tyle czasu na pisanie, a pozostają mi jeszcze 2 pozostałe blogi, które bardziej chce prowadzić. Jednak tego mi szkoda. ;/ Złożyłam go jako pierwszego, jak by to nazwać takie dziecko moje xd.  Mam nadzieję, że ktoś bd czytał ;p

poniedziałek, 10 czerwca 2013

ZAWIESZENIE

Postanowiłam zawiesić bloga na jakieś dwa tygodnie. Będzie już bez nauki i tego całego bałaganu. Nadrobię zaległości :)

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Między częściami

To już dziś. Spełnią się moje największe marzenia. Czekanie na ten moment było jak pobyt w piekle. Pragnienie zobaczenia swoich idoli tak wielkie że wszystko skręcało się w środku . Koncert One Direction w Polsce to nie tylko spełnienie moich marzeń, ale kilkudziesięciu tysięcy dziewczyn. Pieniądze nie ważne. Czym są pieniądze w porównaniu z usłyszeniem głosów, dotknięciem lub nawet samym zobaczeniem idola. Cofnij. 5 idoli. 5 wariatów, którzy są powodem do życia, Zdanie innych. Och.. to moje życie, moje marzenia, moi idole moja sprawa. To będzie najpiękniejszy dzień w moim życiu. Liam, Zayn ,Louis,Harry i Niall. Każdy wyjątkowy na swój sposób. Razem niepokonani.To jest takie piękne kiedy Directionrs pomimo, iż się nigdy nie widziały i nie znają, rozumieją jak najwspanialsze siostry na świecie. Kiedy jest akacja na tt jednoczymy się by ściągnąć chłopaków do Polski. Nierealne? A jednak. Cudowne kiedy piszesz ''kurde jest do dupy'', a ktoś Ci odpisuje  ''Hej słońce będzie dobrze, Kocham Cię''. Tak daleko, a jednak blisko. Łzy lecą Ci po policzku bo On Cię po raz kolejny olał, włączasz jeden filmik i uśmiech nie chce zejść z twarzy. Video Diary, ten Lou niepowtarzalny klaun, Zayn'a ' vas happenin', ochh i Niall'a 'baby, baby' , Harry'ego śmiech i Liam'a ''powaga''. Uśmiechy, szczęście, ale i ból bo nie możesz ich dotknąć. Kurde, ale to się wydarzy. Już jutro ich zobaczę. Wiele osób nie potrafi nas zrozumieć ''jakie one są głupie'' , ''co one w nich widzą''. Serio ? Chcesz wiedzieć? Sens życia, podporę w trudnych chwilach, powód do uśmiechu, powód by wierzyć w siebie i swoje marzenia, nie poddawać się. Nigdy, ale to przenigdy się nie poddawać. Dlaczego? Bo marzenia się spełniają, jeśli tylko o nie zawalczysz wygrasz. Jeśli tylko w to uwierzysz będziesz najszczęśliwszą osobą na świecie. Nadal uważasz, że jesteśmy głupie ? Okej, myśl sobie co chcesz to ja spełniam marzenia, a Ty siedzisz przed komputerem i ich hejtujesz. To ja i miliony dziewczyn będziemy na górze, a ty nadal na dole. Hejtuj dalej, zginiesz. Tak trudno zrozumieć, że oni są zwykłymi ludźmi ? Skóra, kości, krew. Wykonują tylko to co kochają. To już jutro spełnią się moje marzenia. 


___________________________
Tak przygotowałam sobie na wszelki wypadek. Tak na lekcji .;p Niedługo 2 cz. z Lou :) 

piątek, 24 maja 2013

Louis#3


Jedno spojrzenie.Dotyk. Jesteś wszystkim czego pragnęłam.

Słońce ogrzewało moja bladą skórę, a lekki wiatr pieścił moje zmysły. Tego było mi potrzeba odpoczynku od całego zgiełku, szumu aut, ciągłego biegu.Tej pieprzonej szarości.
- Córeczko, jak się cieszę, że nareszcie mnie odwiedziłaś, stęskniłam się za tobą
- Ja za tobą też mamusiu, kocham cię
Wyjazd na.... dobrze mi zrobi.  Nie dość, że odpocznę i się opalę to posiedzę z mamą.
- Leila, kochanie jak się trzymasz po rozstaniu z Jose'em ?
- Mamo na prawdę nie chce o tym rozmawiać to przeszłość wiem tylko tyle.
Czy to jest normalne. Mam 20 lat, a zachowuję się na 15. Cierpiąca po zdradzie chłopaka. Od miesiąca jadam mniej i mniej śpię. Przecież mnie kochał, bynajmniej tak mi się zdawało. Ochh.. jaka jestem naiwna. Co taki chłopak przystojny, mądry z kasą może widzieć w takiej kobiecie jak ja ? Szara niezdara. Stop! Przestań tak myśleć. Skończ z nim i tymi myślami.
-Miałabyś cos przeciwko jakbym wyszła dziś wieczorem? Nie będę przeszkadzać tobie i Bob'owi, a ja się rozerwę trochę
- Skarbie jesteś dorosła, tylko uważaj na siebie
Poszłam do swojego pokoju będąc w pełni podekscytowaną wieczornym wyjściem. Zadzwonię jeszcze do Kate. Tak dawno się nie widziałyśmy. Ciekawe, czy znalazła sobie chłopaka. Kate jest moją przyjaciółką od dzieciństwa, chodziłyśmy razem do klasy i od pierwszego dni wiedziałyśmy że to będzie przyjaźń na wieki.  Koło 16 nalałam sobie wody do wanny by odświeżyć się po gorącym dniu. Wanna pełna wody z pianą. Aromatyczny zapach rozchodzący się po łazience. Ochh jak mi brakowało takich dni. Beztroskie życie i zero problemów. Stanęłam przed lustrem obserwując  zmianę koloru mojej skóry na ciemniejszy.  Kiedy wanna wypełniła się płynną ciepłą cieczą, włączyłam muzykę, i weszłam zwinnie by delektować się tą rzadką przyjemnością.
*
Czerwony lakier na paznokciach, idealnie ułożone włosy, makijaż, a do tego czerwono krwista sukienka. Czas się zabawić. Kate miała przyjść o 20 więc miałam jeszcze trochę czasu. Zapakowałam kilka potrzebnych rzeczy do małej kopertówki. Wystroiłam się jakbym szła na jakiś pokaz mody, a nie na dyskotekę, ale co tam raz się żyje.
- Mamo wychodzę i nie wiem o której wrócę zostaw mi klucz na parapecie.
- Dobrze, miłej zabawy kochanie
Pod dom podjechało białe R8, co mnie zdziwiło. Moja przyjaciółka i takie auto.  Szyba od strony pasażera się uchyliła, a moim oczom ukazała się moja wariatka. Za kierownicą siedział mega przystojny chłopak. Nie wiem skąd, ale kojarzyłam jego buźkę.
- Leila!
-Kate!
Dziewczyna wysiadła z auta i zaczęła biec w moja stronę
- Kochanie, tak dawno cię nie widziałam
Moja Kate. Dużo nie zmieniła się od naszego ostatniego spotkania
- Kto to jest ?
- To je mój chłopak, pojedzie z nami, nie masz nic przeciwko, prawda?
-Nie no skąd. Mam nadzieję że jesteś szczęśliwa
*

Zabawa jak to zabawa. Siedziałam sama przy barze, sącząc drinka. Kate poszła z Zayn'em tańczyć, a ja zostałam sama jak zwykle. Moja głowa powoli zaczęła ulegać alkoholowi przez co mój świat lekko wirował. Postanowiłam się przejść. Wybrzeże było spokojne jak nigdy. Woda lekko falowała, wydając przyjemny dźwięk. Piasek był ciepły, a powietrze wilgotne. Cisza i spokój.  Nie wiem ile czasu tam byłam, ale rozpływałam się w przyjemności. Tego bym się nie spodziewała. Na brzegu ktoś siedział, cicho szlochając.  Postura chłopięca. Z daleka trudno ocenić.Podeszłam bliżej przyglądając się chłopakowi.
- Cześć, stało się coś ?
- Hej, nie przepraszam, nie zawracaj sobie głowy mną.
- Ale na pewno nic się nie stało ?
- Nie po prostu potrzebuję chwili samotności
Chciałam podejść bliżej niego, niestety jak na złość potchnęłam się o jakąś butelkę po piwie tym samym lecąc przed siebie jak kłoda. Chłopak wstał jak poparzony.
- Pomóc Ci ?
Nie czekając na odpowiedz złapał mnie za rękę, podnosząc do góry. Kiedy nasze skóry się zetknęły poczułam przeszywający prąd między nami. Moje ciało momentalnie zeszytwniało. Bałam się go. Jego szorstki wyraz twarzy nie zachęcał do zapoznania się
- Dziękuję, a może teraz ja pomogę tobie, stało się coś że płaczesz ?
- Nic się nie stało, gorszy dzień - ton jego głosu stał się przyjemniejszy i delikatniejszy.
- Na pewno ? Z chęcią ci pomogę. Mam chwilę czasu możemy porozmawiać.
- Dziękuję, ale dam sobie rade - ani ja ani on nie popchneliśmy rozmowy do przodu. Dzwoniący telefon przerwał ciszę.
- Tomlinson, słucham - słodki głos odpłyną  wraz z echem, znów pojawił się szorstki i groźny głos
Chłopak chodził w kółko. Nie chciałam mu przeszkadzać dlatego wróciłam na imprezę. Jedyne co się zmieniło to bardziej upite towarzystwo. Potrzebowałam samotności, opatulając się sweterkiem ruszyłam do domu.

***
Wszystko zaczyna tracić swoją wartość i znaczenie, jest bardzo dziwnie, jestem bez jakiegokolwiek natchnienia do życia, z dnia na dzień coraz więcej spraw staje się dla mnie obojętne i chcę tylko jednego, chce tego co akurat jest tak bardzo nierealne. Naprawdę można się tak bardzo uzależnić od jednej osoby i sprawić by cale życie kręciło się wokół niej ? Mieć marzenia i sny tylko z nią, nie wiedząc nawet jak wygląda? Do tej pory wydawało mi się to niemożliwe, a teraz wiem, że jednak tak może być. Że można przeznaczyć każda minutę, sekundę i jej setną myśl tylko o tej jednej osobie, co noc  leżeć i planować wspólną przyszłość, mając niewiele lat wiedzieć, że ta osoba będzie już na zawsze, tylko co jeśli okaże się to zwykłym blefem ? Minęły już dwa tygodnie od dziwnego spotkania do pracy. Wróciłam do Londynu i do swojej ukochanej pracy. Dzień w dzień o godzinie 8.30 otwieram sklep i męczę się usługując klientom budowlanki. Tak, kobieta pracująca w sklepie budowlanym.  Dzień po dyskotece spotkałam się z Kate, która opowiedziała mi o swoim nowym chłopku. Jest szczęśliwa cieszę się, że chociaż jej się udało. Zayn wydawał się być spoko chłopakiem. Oberwało mi się, że wyszłam bez poinformowania jej o tym.Stwierdziła, że zachowałam się jak małolata. Trudno. Od tego czasu cały czas myślę o chłopaku z plaży tak często go widuje, a tak rzadko spotykam. To jest jakiś obłęd.Widziałam go raz w życiu, nawet zbyt długo nie rozmawialiśmy. Nie wiem jak ma na imię, skąd jest. Cały czas mam go w głowie.Jedno spojrzenie.Dotyk. Jesteś wszystkim czego pragnęłam.Pragnę go tak bardzo go pragnę. W nocy nawiedzają mnie koszmary. Pojawia się w moim życiu, jestem najszczęśliwszą osobą na świecie a potem odchodzi. A ja znów nie mogę pozbierać.Opłakuję coś, czego nigdy nie miałam. Co za absurd. Rozpacz z powodu przeklętych nadziei,marzeń i oczekiwań.Chciałabym być jego codziennością, być jego powodem do życia. Dzisiejszy dzień był dość spokojny, było mało klientów i mało pracy. Właśnie miałam iść rozpakować towar, kiedy poczułam mocne szarpnięcie za rękę
- Szukałem Cię - i znów to uczucie, tysiące iskierek przeskakujących z jednego ciała na drugie, ponowne uczucie bycia w niebie
- Co ty tu robisz ?
- Przyszedłem po ciebie
Znów był tajemniczy, zimny i nieosiągalny.  Chciałam usłyszeć, go miłego, ciepłego.
- Mógłbyś być milszy
Podszedł do mnie kładąc ręce na tali
- A ty kochana mogłabyś nie zagryzać wargi,  strasznie mnie to podnieca
- Nie dość że niemiły to jeszcze beszczelny, weź ręce z mojego ciała
Jak poprosiłam tak zrobił, w jednej sekundzie jego kamienna twarz zniknęła, a pojawił się lekki uśmiech
- Kiedy pierwszy raz cie zobaczyłem, na plaży nie mogłem przestać o tobie myśleć w jednej chwili poczułem potrzeba zaopiekowania się tobą. Muszę się tobą zając, potrzebuję cię do życia Leilo. Pójdziesz ze mną na kolację ?


_______________________________
Trololo, powoli się zbieram do powrotu. Kolejna część już po 5 komentarzach ;) Oj co wam szkodzi.Dla was to tylko chwila dla mnie wiara w siebie ;p 

niedziela, 12 maja 2013

Zayn

Historia jak każda inna, ale jednak wyjątkowa.
Chłopak taki sam, ale jednak dla wielu kobiet niepowtarzalny, a zwłaszcza dla niej.
Szum i zapach drzew były jak dłonie pragnące abyś tam dotarł. Śpiew ptaków wydawał się być pieśnią zapraszającą Ją do tego miejsca. Nawet trawa po której stąpała sprawiała, że czuła się kimś wyjątkowym. Była jak czerwony dywan w królewskim zamku po którym przechadzała się piękna królewna. O emocjach panujących nad wzgórzem wie tylko natura.  Był 30 czerwca Kiedy Zayn zaprosił Kate na spacer. Słońce chowało się za horyzontem, a ludzie wracali do domów. Weszli na wąską ścieżkę, obsypaną płatkami czerwonych róż. Ukazał się im widok  niczym z bajki - zaróżowione niebo, drzewa falujące na wietrze, panorama zacisznej dzielnicy, a po środku koc z kolacją i świecami. Chociaż Zayn nie potrafił odnaleźć się w romantyczności dla Kate potrafił zrobić wszystko. Była jego muzą, jego powodem do życia i uśmiechu.Trzymając się za ręce usiedli na kocu, brązowooki z kieszeni spodni wyjął czerwone pudełeczko. Otworzył je ukazując całemu światu przepiękny pierścionek 
- czy zostaniesz moją żona i uczynisz mój świat wyjątkowym ? - zapytał drżącym głosem, patrząc w oczy dziewczyny.  Bez chwili zastanowienia zgodziła się tuląc do narzeczonego.
Jaka jest wyjątkowość tej historii ? Jak potoczyło się dalej ich życie ? Zayn Malik znany wszystkim jako Bad Boy. Dla Kate, zmienił całe swoje życie. Wyszedł z nie jednego nałogu. Zostawił złe towarzystwo i okolice. Stał się dobrym człowiekiem i wspaniałym piosenkarzem. Dzisiaj rodzice i dziadkowie wspaniałych ludzi. Historia typu żyli długo i szczęśliwie. 


__________________________
Powracam powoli na bloga. Będę dodawać więcej Imaginów i postaram się nadrobić okres w którym nic nie dodawałam. Przepraszam was za to bardzo, ale nie miałam po pierwsze czasu a po drugie małe kłopoty;/   Mam nadzieję, że ktoś tutaj został. Jeśli jesteś - dodaj komentarz żebym wiedziała, że mam dla kogo ponownie kontynuować prowadzenie bloga ;) 

niedziela, 31 marca 2013

Chce do Ciebie; Liam

Ile wart jest bez Ciebie, Ile wart jest mój świat 
I jak trudno uwierzyć w najprostsze słowa dwa.



Tęsknota to uczucie, które może zabić człowieka. Zamykam oczy i widzę Twoją twarz. Widzę dokładnie każdy zarys. Uśmiech dzięki któremu serce staje się szczęśliwe na resztę dnia. Dzisiaj mija nasza rocznica ślubu, a ja nadal kocham Cię jak zwariowana nastolatka. Nadal zachowuję się jakbyś był dla mnie nieodstępny, nieosiągalny. A jednak jesteśmy razem, szczęśliwi. Boję się, że Cię stracę. Że któregoś ranka tak po prostu odejdziesz znikniesz bez żadnego powodu. To już rok. Od 12 miesięcy żyjemy jako mąż i żona. Jako MY. A pomyśleć że kilka lat temu bałam się do ciebie odezwać. Każde spojrzenie wywoływało natychmiastowe rumieńce na twarzy. Ręce pociły się przy każdym słowie. Niewinne spojrzenia były na porządku dziennym. Każde spotkanie było jak trafienie 6 w totolotka. 

Ile wart jest bez Ciebie, Ile wart jest mój świat
I jak trudno uwierzyć w najprostsze słowa dwa.

Spoglądałam na Ciebie i widziałam, że patrzysz. W mojej głowie pojawiała się myśl 'idiotko on patrzy na każdego' i marzenia pryskały. I wtedy przychodził wieczór, słuchałam piosenek o zranionej miłości. Nieodwzajemnionej miłości. Serce zżerał ogromny ból. Oczy piekły pod natłokiem łez. Ręce zaciskały się jak najmocniej, a paznokcie przebijały skórę. To uczucie, którego nie jestem w stanie opisać. Tak bardzo chciałam żebyś był blisko, żebyś stanął obok mnie i mocno przytulił. Pragnęłam aby Twoja dłoń gładziła moją, subtelnie i delikatnie. Leżałam w łóżku,a gdy zamykałam oczy wyobrażałam sobie tysiące historii jak przychodzisz do mnie i wyznajesz jak bardzo Ci na mnie zależy. Łzy w jednej chwili pojawiały się na policzkach. No bo ile można cierpieć z powodu jednej osoby. Ile lat można myśleć o jednej o sobie. Każda sekunda mojego życia była i nadal jest wypełniona Twoim Imieniem. Liam, Liam,Liam .... 

Ile wart jest bez Ciebie, Ile wart jest mój świat
I jak trudno uwierzyć w najprostsze słowa dwa. 

Ironia. Kiedy wieczorami płakałam z Twojego powodu, następnego dnia tylko Ty byłeś w stanie mnie pocieszyć. Twój uśmiech był silnym narkotykiem. Podnosił na duszy. Najpiękniejszy uśmiech, który często kierowałeś właśnie do mnie. Rozmowy zazwyczaj  niczym a jednak znaczące wiele. Głupie dziecinne zaczepki w stylu zabierania piórnika w szkole czy zeszytu. Malowanie po kartkach i uwagi od nauczycieli. Te siłowania się na rękę, jeżeli można nazwać się siłowaniem. Głupie zabawy. A jednak zapadały w mojej pamięci. Znaczyły tak cholernie dużo. Każdy ruch był nieśmiały. Inny. Między nami dało się wyczuć pewnego rodzaju napięcie. Zakochanie. Wyobraźnia.  Jesteś dla mnie jak narkotyk, moja własna odmiana heroiny. A może i więcej. To jest tak trudne do opisania, jak bardzo moja dusza i ciało potrzebuje Ciebie. Jak bardzo pragnie Twojego dotyku, głosu po prostu obecności. 

Ile wart jest bez Ciebie, Ile wart jest mój świat
I jak trudno uwierzyć w najprostsze słowa dwa.

Od początku. Znamy się od przedszkola.A jak od tego czasu Cie kocham. Mała dziewczynka, która nie wie co to prawdziwa miłość już nie może wytrzymać bez obecności ukochanego. Przypadek? Kilka lat marzeń, tęsknoty i nadziei. Obsesja. Po drodze miałam krótkie miłosne historie z innymi, ale to Ty zawsze byłeś tym, który wyróżniał się spośród wszystkich. Mimo wszystko zawsze byłeś wyjątkowy Liam. Wiesz co jest najlepsze ? Że musiałeś się domyślać, a kazałeś mi, aż tyle czekać. Przedszkole, zerówka, sześć lat podstawówki i trzy lata gimnazjum. Wiedziałeś. Dlaczego kazałeś tyle na siebie czekać. ?


Ile wart jest bez Ciebie, Ile wart jest mój świat
I jak trudno uwierzyć w najprostsze słowa dwa. 

Moja wyobraźnia płatała mi figle. Kiedy było mi zimno widziałam jak do mnie poschodzisz i mnie obejmujesz. Czułam Cię. Gdy płakałam, wyobrażałam sobie jak ocierasz mi łzy. Gdy siedziałam sama w ciemnym pokoju, miałam wrażenie ze przychodzisz i mocno mnie przytulasz. Wtedy jeszcze bardziej opatulałam się pościelą wpatrując się intensywnie w Twoje zdjęcia. W końcu uświadamiałam sobie, że to tylko fikcja, ból stawał się jeszcze większy. Z czasem zaczynała się Twoja kariera. Byłeś i nadal jest mądry. Zawsze wiedziałeś wszystko najlepiej i zawsze miałeś rację. Pomagałeś rodzicom, udzielałeś się wszędzie czyż nie byli oni z Ciebie dumni? Dobrze uczący się syn, grzeczny, angażujący się tam gdzie potrzeba. Ideał nie człowiek. A ja ? Zwykła dziewczyna bez większych predyspozycji na przyszłość. Bez talentu do nauki i czegokolwiek. Przecież to było nierealne. 


Ile wart jest bez Ciebie, Ile wart jest mój świat
I jak trudno uwierzyć w najprostsze słowa dwa


Ale czy to właśnie nie we wszystkich baśniach królewicz zakochuje się w prostaczce ? Cz to ta miłość nie jest największa i najprawdziwsza ? Po ukończeniu gimnazjum ty poszedłeś na przesłuchanie i zaczęło się. Straciliśmy kontakt. Huh czego ja się spodziewałam byliśmy znajomymi z ławki,a nie najlepszymi przyjaciółmi. Minęły 4 miesiące jak dla mnie zbyt długo bez Ciebie. Była to kolonia do Hiszpanii. Czas wolny na plaży. Szłam brzegiem plaży przy przepięknym zachodzie słońca. Poczułam dłonie na talli. Znów wyobraźnia płatała mi figle. Nie ten dotyk był zbyt realny zbyt prawdziwy na wyobraźnie. To były Twoje dłonie. Wszędzie bym je rozpoznała. Liam. Chciałam Cię ujrzeć, odwróciłam się do Ciebie przodem. Byłeś tam. Prawdziwy Ty. Nic nie powiedziałeś  tylko uniosłeś mój podbródek do góry. Nasze oczy trwały intensywnym wpatrywaniu się w siebie.Odległość z sekundy na sekundę mniejsza. I po tylu latach czekania Ty całujesz mnie przy zachodzie słońca w Hiszpanii. Czyż nie to jest marzeniem każdej zakochanej kobiety ? Skąd wiedziałeś nie wiem. I nie chce wiedzieć, ważne, że się pojawiłeś. Od tamtej chwili traktujesz mnie jak królową. Jak największy cud świata. Przeznaczenie. Czasem po prostu los chce nam pokazać małymi gestami gdzie jest nasz druga połówka. Czy nie za proste by to było gdybyśmy dostali wszystko na tacy?  Lepiej późno niż wcale. 


Pierwsza podróż bez Ciebie gdzieś,  to jak podróż w nieznane 
kiedy wieczór wyganiał mnie, coraz rzadziej wracałem
bez Twych rąk i Twoich ust, chciałem uczyć się życia
teraz kiedy pytasz mnie nie mam nic do ukrycia



Teraz myślę, że te wszystkie lata miały nam pokazać jak bardzo jesteś dla mnie ważny. Jak człowiek może być uzależniony od drugiego człowieka. Z ubiegiem lat miłość wcale nie musi maleć,a zachowanie nie musi się zmieniać. Do końca życia powinniśmy być zakochanymi nastolatkami. To dusza określa nasz wiek.  Nie rok urodzenia i wygląd. Po roku małżeństwa nadal w głębi duszy jest to dla mnie niemożliwe.  Bo czy takie zakochania nie zdarzają się w bajkach ? Jednak marzenia się spełniają, każde wydarzenie na ziemi na swój cel i powód.  

Ile wart jest bez Ciebie, Ile wart jest mój świat
I jak trudno uwierzyć w najprostsze słowa dwa.

 ~KOCHAM CIĘ~


_______________
 tratatata dawno nic nie dodawałam. Przepraszam, ale po prostu nie mam czasu spędziłam wczoraj /dzisiaj 13 godzin w kościele. Wcześniej też byłam w kościele. Nauka nauka nauka. Egzaminy zapasem + bierzmowanie i poprawianie sprawdzianów i kartkówek. No masakra ja chce już wakacje. Ah no i oczywiście ta ''piękna'' pogoda.  To wyżej. Jeżeli wam się nie podoba to śmiało mówcie. Po egzaminach obiecuje, że nadrobię wszystko.  + za błędy przepraszam :)